Codzienny stres jest elementem pracy każdego inżyniera. Ciągła praca nad optymalizacją kodu, czy obliczanie odpowiednich belek w przypadku budowniczego jest nie lada problemem gdy robi się to samemu, a co dopiero mówiąc o nadzorze szefa. Jest to niewątpliwie niewygodna sytuacja, ale trzeba przejść po wszystkich stopniach kariery, aby dostać tą wymarzoną posadę szefa.

Gdy siedzisz przed komputerem przez cały dzień i piszesz bardzo dużo linii kodu, to nie masz czasu nawet pójść do toalety. W związku z tym mogą wystąpić pewne problemy. Pracowity inżynier nie zważa na takie kłopoty i pisze kod dalej. Niestety pracodawca wymaga, aby wykonywać swoje zadania w sposób wydajny i jak najszybszy. W związku z tym pracowników często nękają bóle brzucha. Jest to bardzo uciążliwe zwłaszcza, gdy się siedzi nie tam gdzie się powinno siedzieć.

Praca inżyniera polega na pisaniu ogromnej ilości linii kodu. Związane jest to z szybkim pisaniem oraz myśleniem. Programista musi zdać się na siebie i nie wstawać ze stanowiska. Przez to inżynier łapie wzdęcia brzucha. Uczucie jest bardzo mało przyjemne, jednak czego się nie robi dla programowania. Praca w stresie to normalne w życiu inżyniera. Zwłaszcza świeżo po studiach muszą się wykazać jak najlepiej przed swoim nowym szefem. Przez to nie zważają na wzdęcia i bóle brzucha. Można z czystym sumieniem przyznać, że pracę stawiają ponad swoje zdrowie. Nie jest to dobry proceder. Każdy, kto ma choć trochę rozsądku powie, że zdrowie i uroda są najważniejsze, przecież ich nic nie zastąpi. Mimo to inżynierowie programiści pozostają w swoim paradoksie i żyją pisząc ciągle nowe linie kodu.